Translate

2017/01/28

Nefrytowa biżuteria czyli coś dla zdrowia.



                            Witajcie Kochani!

    Dawno nie pisałam posta z biżuterią w roli głównej:)

    Pogoda ostatnio nas nie rozpieszczała. Było pochmurno,
szaro i brzydko. To wszystko nie zachęcało do wyjścia na dwór;
o robieniu zdjęć plenerowych już w ogóle nie było mowy.

  Na szczęście nic nie trwa wiecznie i do nas wróciło słoneczko.
Rozpieszcza nas swoim ciepłem i czystym niebem już drugi dzień,
Dlatego nie mogłam oprzeć się pokusie zrobienia zdjęć plenerowych.
Wczoraj w roli głównej były lalki, dziś biżuteria.
   Jeśli jeszcze ktoś z Was nie zorientował się, że prowadzę również bloga
poświęconego lalkom, to zapraszam serdecznie do allelale.blogspot.com.
A tam min. ciuszki, sweterki i kocyki dla lalek.
  Wracając do biżuterii, dziś chciałam pokazać Wam komplet biżuterii,
którą zrobiłam wyłącznie dla siebie. Nareszcie coś dla mnie:)
Chociaż kilka bliskich mi pań miało ochotę "zaopiekować się"
komplecikiem, tym razem usłyszały kategoryczne NIE:).




    Jak widać komplet składa się z naszyjnika i kolczyków,
wykonanych z nefrytu oraz kulek z lawy wulkanicznej
w kolorze mlecznej czekolady.
Jako wykończenie posłużyły kuleczki z mosiądzu
oraz elementy kokosowe. Czyli sama natura.





  Nie od dziś wiadomo, że nefryt ma właściwości zdrowotne,
dzięki którym zyskał przydomek - kamień życia.
Najbardziej wskazane jest noszenie nefrytowych korali
przez osoby cierpiące na schorzenia nerek, migreny i zaburzenia wzroku.
Nefryt działa na ciało człowieka na zasadzie emisji podczerwieni.
To tak jak słońce, którego tak bardzo nam teraz brakuje.
Oprócz właściwości, które wymieniłam wyżej,
 nefryt
poprawia krążenie, zmniejsza napięcie mięśni, przyspiesza
przemianę materii, wspomaga gojenie się ran,
podnosi odporność i co chyba najlepsze:
wzmaga wydzielanie endorfin.
To już nie trzeba jeść czekolady!




    A więc słońce plus biżuteria z nefrytu. Czegóż chcieć więcej.
Na koniec kilka zdjęć z dzisiejszego spaceru.







Dziękuję, że zaglądacie do mnie i zostawiacie tak miłe komentarze.
Pozdrawiam cieplutko i.... byle do wiosny.




2017/01/23

Serweta


  Witajcie kochani!

   Dzisiaj kolejna serweta mojego wykonania.
Tym razem nie siatkowa. Najwięcej w niej łańcuszków.
Jest to znany i lubiany przez dziewiarki motyw.
Niestety nie posiadam wzoru  (gdzieś zaginął).
Serwetę wykonałam z grubej, bawełnianej włóczki.
Jak Wam się podoba?



2017/01/17

Siatkowa serweta



       Zrobiłam na szydełku serwetę, ściegiem siatkowym,
z wzorem kwiatów i liści. Bardzo lubię robić serwetki i bieżniki
ściegiem siatkowym. Jest banalnie prosty do wykonania.
Jedyna trudność to to, że trzeba pilnować oczek bo wzór może
się przesunąć i trzeba pruć.
Model pochodzi z "Robótki ręczne" nr 8/2002.



2017/01/15

Dzień Babci




   Witajcie kochani!

   Zbliża się Dzień Babci. Korzystając z tej okazji
chciałam pochwalić się Wam moimi pierwszymi
w życiu pracami,wykonanymi w tzw. babcinych
kwadratów. Modyfikacji tego wzoru są dziesiątki
ale ja skorzystałam z najbardziej popularnego
i chyba najprostszego wzoru.


   Gdy robię coś nowego, jestem niecierpliwa
i nie lubię zbyt długo czekać na efekt mojej
pracy, dlatego zrobiłam niewielkie formy
czyli kocyk i podusię dla lalki.

   Jest to klasyczny wzór, znany od dziesięcioleci.
Zawsze był bardzo popularny ale przez jakiś czas
był zapomniany, gdyż kojarzył się nie za dobrze
( nie wiem czemu).
Teraz znów przeżywa swój renesans.

   Podusia powstała również na bazie takiego samego kwadratu
jak pled. Do każdego boku należało dorobić jeszcze kawałek
kwadratu:







    A tak wygląda szczęśliwa właścicielka pledu.
Podusię muszę jeszcze dokończyć. Trzeba dorobić dół
i wypełnić ją czymś mięciutkim.



    Właśnie robię kolejny kocyk, tym razem na zamówienie
pewnej bardzo miłej właścicielki laleczek.
Kocyk w nieco innej tonacji kolorystycznej z przwagą
zieleni i czerni. Mam nadzieję, że się spodoba.






    Być może kiedyś pokuszę się o wykonanie jakiejś większej formy
w rozmiarze ludzkim. Mam mnóstwo pomysłów, tylko jak zwykle czasu brak.
A wam, jak podobają się takie kocyki? Lubicie ten wzór?

    Korzystając z okazji, chciałam złożyć najserdeczniejsze życzenia
zdrowia, szczęścia, pomyślności i pociechy z wnuków, wszystkim
babciom, nie tylko rękodzielniczkom. No i żeby zdolne rączki
nigdy nie odmawiały posłuszeństwa.

2016/12/21

Kamizelka dla prawdziwego mężczyzny.


Witajcie Kochani!

    Niech sobie mówią, co chcą ale ja uważam,
że prawdziwy mężczyzna najlepiej wygląda
w stonowanych kolorach.
    Mój mężczyzna najlepiej czuje się w czarnym.
Dlatego właśnie w tym kolorze powstała cieplutka,
wełniana kamizelka.
    Jestem pewna, że będzie mu pasowała do wszystkiego.
Pisałam, że nosi tylko czarne ubrania?:)
Wyjątek stanowią jeansy ale ich nie wydziergam:)

   Jak większość moich "udziergów" - wzór wzięłam z głowy.
Taka mieszanina warkoczowych splotów. Włóczka to mieszanka
50% wełny, 50 % poliakrylu. Robiło się bardzo szybko i łatwo.
Tył gładki, oczka lewe.




Kamizelka jest czysto czarna dlatego kolejne zdjęcia
doświetliłam lampą, żeby lepiej było widać wzór.




A oto kamizelka złożona i przygotowana do zapakowania na prezent.
W niej mój mężczyzna na pewno nie zmarznie.


2016/12/10

Jarmark adwentowy 2016



    Szybkimi krokami zbliżają się Święta Bożego Narodzenia.
W wielu miejscach odbywają się przedświąteczne jarmarki adwentowe.
Można na nich zaopatrzyć się we wspaniałe, ręcznie wykonane przedmioty
jak ozdoby choinkowe, akcesoria dekoracyjne, biżuterię, zabawki
i świąteczne prezenty.

    Nasz, cykliczny Jarmark Rękodzieła Artystycznego także przybrał
formę świąteczną. Stoiskami zawładnęły ozdoby świąteczne, bombki,
mikołaje, figurki. Cudowności było tyle, że nie wiadomo było na co
patrzeć. A oto krótka fotorelacja z tego wydarzenia.


Pozdrawiam Panią, która uczy techniki, moją córkę:)




I moje stoisko, już trochę przetrzebione, co bardzo mnie cieszy:)




A oto mój mały Elf - pomocnik, wielbicielka czarnych kotów:)



A ten prześliczny reniferek od dziś będzie ozdobą naszej choinki.


2016/12/01

Niskokaloryczne donaty



     W poprzednim poście było cytrusowo. Były pomarańcze, mandarynki
i cytryny. Dziś będzie bardziej kalorycznie i słodko, choć tylko z wyglądu.

      Zrobiłam na szydełku breloki o wyglądzie donatów, a więc słodkich
pączków z dziurką, polanych lukrem i czekoladą oraz posypanych
kolorową posypką. Od samego patrzenia ma się na nie chętkę:)





    Takie pączusie można nosić przy torebce lub plecaku, bez obawy o linię:)
Narobiłam Wam smaku?